piątek, 15 sierpnia 2014

Moja czarna przyjaciółka, czyli kilka słów o szczotce TT



Witam!

Wiem, że było już setki recenzji na blogach dotyczących szczotki Tangle Teezer, więc ja nie zamierzam rozwodzić się nad ilością, grubością igiełek wychodzących z tego kawałka plastiku, ale postaram się rozwiać wątpliwości tych, którzy zastanawiają się nad kupnem tej szczotki, lub mają jakiś jej odpowiednik, ale zastanawiają się nad zainwestowaniem w oryginał.







Odkrywcza nie będę jeśli powiem, że szczotka jest świetna;) Miałam okazję używać również 2 rożnych podróbek, i mówię im stanowcze nie. Oczywiście, na samym początku, byłam zachwycona, bo faktycznie, bardzo dobrze rozczesywały moje długie włosy. Problem tkwi w tym, że są bardzo nietrwałe. Ząbki łamały się prawie z każdym użyciem lub wyginały w każdą stronę. Prosta matematyka-lepiej zakupić TT i cieszyć się nią przez długi czas, niż po pół roku wymienić podróbkę.



Mam bardzo długie i plączące się włosy, a moja szczotka ma wszystkie ząbki w nienaruszonym stanie! Kilka razy łupnęłam nią o podłogę, nie ma uszczerbków, wielkich rys czy pęknięć. Naprawdę, jestem pod wielkim wrażeniem jej trwałości, bo jej nie oszczędzam:) Miałam tą szczotkę w tym roku na Przystanku Woodstock i jej pomoc była nieoceniona. Zawsze miałam problem z rozczesaniem włosów podczas tego festiwalu-ciągłe słońce, kurz, i brak jakiejkolwiek odżywki czy maski na włosach- nic nie jest jej straszne. Plusem jest również to, że wyczesywała mi jakieś leśne paproszki (namiot rozbiliśmy w lasku) oraz tonę kurzu, który unosił się pod sceną i okolicznych alejkach.




Jak widać na załączonym obrazku-moje włosy kochają swoją TT;)                                                                                                                                                    Czy któraś z was ma jeszcze jakieś wątpliwości?!:)

19 komentarzy:

  1. ja uwielbiam szczotkę TT i też mam czarną, teraz musze zakupić w kompakcie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam tę tańszą wersję z Biedry, ale na pewno kupię kiedyś oryginał - bo podróbka jest super, więc oryginał jest jeszcze lepszy, zapewne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno jest lepszy:) Tą z biedry oglądałam i się nią czesałam, więc wiem:)

      Usuń
    2. Trochę czasu już minęło od mojego komentarza, no i od jakiegoś czasu mam oryginał - Sweet Lilac z serii Elite, kocham ją i faktycznie jest duuuużo lepsza, niż ta tania z Biedry. :)

      Usuń
  3. Też darzę TT wielką miłością, nie mogłabym bez niej żyć... A raczej moje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam wątpliwości i z pewnością ją nabędę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mam wątpliwości :) zapraszam do mnie, zobacz jak moja TT wygląda po roku użytkowania :)

    OdpowiedzUsuń
  6. nie mam wątpliwości i właśnie kupuję w tym miesiącu ją ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daj znać jak u Ciebie będzie się sprawować!

      Usuń
  7. Ja też mam tę czarną panterę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :) Ja też ją kupiłam i jestem mega zadowolona... Już nie tyle jesli chodzi o szczotkowanie bo tu nie ma co się rozwodzić , że jest mega ale o praktycznośc. Jej rozmiar i kształt pasuja do kazdej torebki <3
    Zapraszam do mnie :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. świetna jest ta szczotka :3
    Obserwujemy? Zacznij i odpowiedz u mnie a na 100% się odwdzięczę
    stay-possitive.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja też w końcu skuszę się na TT. Ostatnio cała zachwycona byłam szczotką a'la TT z biedronki - do czasu, gdy nie rozpuściłam jej (DOSŁOWNIE!) susząc włosy na szczotkę :D
    Całuję, Michalina.
    www.soinspiring.pl

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem, na czym polega fenomen szczotki TT, ale naprawdę jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ochotę ją kupić i tak się zbieram i zebrać nie mogę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam taką samą i jestem bardzo zadowolona ;)
    ps. zapraszam do udziału w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
  14. TT używam od roku i nie zamieniłabym tej szczotki na żadną inną.

    OdpowiedzUsuń

Gorąco zapraszam do komentowania! Będzie mi niezmiernie miło:))