wtorek, 16 września 2014

Fiolet, a może już kobalt?

Cześć!

Dzisiaj w ekspresowym tempie pokazuję makijaż z ostatniej soboty:) Byłam z moim mężczyzną  na 30 urodzinach u znajomego, także można by rzec, że jest to wersja bardziej imprezowa. Jako, że ubrałam się na czarno - jest to mój ulubiony kolor, zaszalałam na powiece:) Cienie w większości pochodzą z paletek Technic Electric: Metalix, oraz przede wszystkim Ultra Violet.  



Tak prezentował się makijaż oka:



Zaś tak pełny mejkap na twarzy:)

I jak Wam się podoba?:)


wtorek, 9 września 2014

The best of the best, czyli moje ulubione kosmetyki do makijażu VOL 1/2014

Witajcie Kochani!

Dzisiaj pierwszy artykuł z serii "The best of the best, czyli moje ulubione kosmetyki do makijażu". Postanowiłam, że warto stworzyć coś co, co zbierze perełki makijażowe, do których ciągle powracam i których ciągle z wielką przyjemnością używam. Na sam początek, pod lupę biorę 8 produktów, które pewnie (po części) dobrze znacie - a więc, do dzieła!





1. Miyo, Eyeliner, Diabelska krecha do oczu

Kredka do oczu zawierająca olejki roślinne, o której wielokrotnie już wspominałam. Idealna zarówno do dziennych jak i ekstrawaganckich makijaży. Testowana dermatologicznie, hipoalergiczna. Jak dla mnie jest wspaniała pod każdym względem, używam już którąś z kolei, nie wiem, czy kiedykolwiek z niej zrezygnuję.


2. Avon, Eye Shadow Primer (Baza pod cienie do powiek)


Robi wszystko, co powinna, czyli:
- przedłuża trwałość cieni i zapobiega zbieraniu się ich w załamaniach powieki,
- nadaje powiekom gładki, matowy wygląd jednocześnie wyrównując jej koloryt

3.  Sensique, Matt Finish Powder (Puder prasowany matujący)

Lekki puder o jedwabistej konsystencji. Posiada formułę wzbogaconą o olejki jojoba i aloe vera oraz składniki absorbujące, które delikatnie matowią skórę. Używam go od lat, jest jak dla mnie niezawodny. Ma bardzo ładne, jasne odcienie, łatwo się go aplikuje, jest tani oraz łatwo dostępny.  Czego chcieć więcej?:)

4. Miyo, Big Bang Gloss, Lakier do ust w odcieniu 04 Dirty Nelly


Błyszczyk - lakier do ust który zabija wyjątkowym efektem makijażu: usta perfekcyjnie podkreślone i nasycone pigmentem + połysk i lśnienie. Bez parabenów. Idealny do szybkiego, ale wyrazistego podkreślenia ust, trzyma się całkiem długo, dodatkowo, ma bardzo ładny odcień!

5. Essence, I Love Extreme, Volume mascara ( Tusz pogrubiający)

Tusz dodający objętości, rozdziela pojedyncze rzęsy, nie sklejając ich. Daje naprawdę oszałamiający efekt. Ma dużą szczoteczkę, która na początku sprawia problemy, ale jest to kwestia przyzwyczajenia i nauczenia się odpowiedniej dla siebie techniki tuszowania rzęs.


6. Laval, Blusher (Aksamitny róż do policzków) w odcieniu 101 MULBERRY

Jedwabiście gładki róż w kamieniu. Zapewnia satynowe wykończenie oraz subtelny efekt `glow`. Niesamowicie wydajny, trzeba z nim uważać, żeby nie przedobrzyć:) Testowany dermatologicznie.

 
7.  Laval, Blusher (Aksamitny róż do policzków) w odcieniu 109 CINNAMON

Podobny jak poprzednik, wydaje się być troszkę bardziej "zbity". Ja używam jako bronzera:)


8.  Catrice C'mon Chameleon (cień do powiek)

Idealny do makijażu jednym cieniem, bardzo ładnie się blenduje i daje nieoczywisty efekt na powiece - jestem na TAK! :)



A Wy, macie swoje ulubione produkty do makijażu, bez których nie umiecie się obejść??:)



piątek, 5 września 2014

Mój niezawodny, prosty makijaż:)


Cześć Dziewczyny!


Czas zaprezentować, jak maluję się na co dzień. Jest to bardzo szybki i bardzo prosty makijaż, sama go określam mianem "rachu ciachu i po strachu";) Kilka ruchów pędzelkami i wszytko jest podkreślone tak, jak potrzeba.

Oczy w wewnętrznym kąciku traktujemy jasnym, rozświetlającym cieniem-by dawały wrażenie jasnych, wypoczętych, zaś w zewnętrznym ciemniejszym, może być to chłodny brąz, szary lub grafitowy (i od razy wydajemy się takie uwodzicielskie;)). Wszystko dokładnie rozcieramy, dodajemy cienką kreseczkę - koniecznie czarną. Tusz, błyszczyk lub pomadka w naturalnym, jasnym odcieniu, troszkę różu, bronzera i jesteśmy gotowe!





Nie ma tu mowy o mocnym, przerysowanym mejkapie, wydobywamy tylko naszą naturalną, niepowtarzalną urodę:)

Bez wątpienia jest to propozycja dla każdej z Was, gdyż kolory są neutralne, pasujące do każdej tęczówki i koloru karnacji - wystarczy dobrać odpowiedni odcień.


Gorąco zachęcam do takiego delikatnego podkreślania urody!









                             A Wy, jak malujecie się na co dzień??:) A może zupełnie rezygnujecie z makijażu? 




wtorek, 2 września 2014

Złoto fioletowe oko

Witajcie!

Dzisiaj przybywam z kolejnym makijażem, tym razem w odcieniach złota i fioletu. Są to dwa, z trzech moich ulubionych kolorów, które bardzo często nakładam na powiekę-brakuje tylko brązu:) Jako, że jestem posiadaczką bursztynowo zielonych oczu, jest to połączenie idealne dla mojej tęczówki.

Cienie, których użyłam pochodzą z paletek Technic Electric Metalix oraz Ultra Violet. Muszę przyznać, że bardzo lubię te paletki- są bardzo tanie i mają bardzo ładne wersje kolorystyczne, a przy tym, jakość jest na prawdę zadowalająca:) Do podkreślenia linii rzęs posłużyła mi kredka firmy Avon, Glimmerstick Diamonds, w odcieniu Sugar Plum.


Usta pomalowałam nowością w mojej kosmetyczce, a mianowicie lakierem do ust BIG BANG GLOSS od MIYO w odcieniu 04 Dirty Nelly. Zapraszam do oglądania!





Co myślicie o takiej propozycji? Lubicie paletki Technic Electric?:)


czwartek, 28 sierpnia 2014

Letnia powieka na zakończenie lata:)

Cześć!!

Pojawiam się z makijażem, tym razem letnim, kolorowym, ale nieprzerysowanym, nadającym się na dzień. Coraz częściej sięgam po kolorowe cienie, od których długie czasy stroniłam i wydaje mi się, że chyba niepotrzebnie. 

Pogoda ostatnimi czasy nie rozpieszcza, jest coraz chłodniej, czuć nieuchronnie zbliżającą się jesień. Warto, póki jeszcze panująca aura pozwala, stawiać na letnie, kolorowe i lekkie makijaże! A o to moja propozycja:)


Jak widać, jest to kompozycja bieli, słonecznej żółci, czerwieni i brązu. Same gorące kolory!:)



Myślę, że gdyby bardziej obrysować oko, np czarną, roztartą kreską i bardziej podkreślić zewnętrzne kąciki oka uzyskalibyśmy fajny, wieczorowy, intensywny efekt.


Co myślicie o takiej propozycji? Też zaczynacie tęsknić za upałami?:) 


wtorek, 26 sierpnia 2014

AFFINIMAT od Maybelline- podkład, którego warto unikać

Witajcie!

Wracam z recenzją podkładu, którego niestety nie mogę polecić żadnej z Was. Jako, że mam bardzo jasną, ale nieidealną cerę, muszę używać tego typu produktów, kiedy robię sobie makijaż.

Rozszerzone pory, sporo piegów, czasami jakaś niespodzianka na policzku, to zdobi moje piękne lico:) Wiadomo, nie lubię i staram się nie robić strasznej "tapety", lubię, jak widać parę moich piegów, które jeszcze parę lat temu były moją wielką zmorą, a dziś, zwyczajnie mi się podobają i dodają charakteru:) Jednak mając na uwadze fakt, że lubię malować swoje oczy, często dosyć wyraziście, ważne jest, by kolor skóry na twarzy był trochę wyrównany-dlatego sięgam po podkłady.




Moim odwiecznym problemem było znalezienie odpowiednio jasnego koloru, jednak obecnie na rynku sytuacja pod tym względem trochę się poprawiła. Właśnie dlatego sięgnęłam po podkład, o którym dzisiaj piszę - ma piękny, porcelanowy odcień. I tyle pozytywów na jego temat - a mowa o podkładzie


Affinimat od firmy Maybelline.








 Co szczególnie razi, to przede wszystkim jego przeokropny, alkoholowy zapach! Byłam wstrząśnięta, jak go otworzyłam - jak bym sztachnęła się świeżo otwartą butelką spirytusu. Co za tym idzie, troszkę wysusza (ja nie maluje się codziennie, więc mi krzywdy nie zrobił). Ma bardzo wodnistą konsystencję, słabe krycie, a w związku z tym, i średnią wydajność... Jeśli chodzi o obietnicę matowej skóry-nic z tego, błyszczę się po nim już po 2-3 godzinach.


Cóż, dla mnie, ten produkt okazał się totalnym niewypałem, nie mogę się doczekać, kiedy go zużyję i kupię coś nowego. Już nawet wypatrzyłam coś dla siebie! Pierre Rene, Skin Balance, supertrwały kryjący podkład w odcieniu porcelain, nr 21:)



Miałyście te podkłady?? Jakie są Wasze wrażenia?:) Czekam na wieści od Was!


środa, 20 sierpnia 2014

Nie taki diabeł straszny...:)


Cześć Dziewczyny!





Dzisiejszego wieczora przychodzę z recenzją kremu, którego opinie na blogach naprawdę mnie przeraziły. Kupiłam go w ciemno, tak po prostu, wrzuciłam przy okazji do koszyka, i po przyjściu do domu trochę się przeraziłam, czytając o nim niemalże same złe opinie. "No to ładnie"-pomyślałam. No ale nic, trzeba zużyć, przynajmniej w  części, bo u mnie każdy grosz wydany ma znaczenie, i nawet te 4 zł, które na niego przeznaczyłam, trzeba było jakoś spożytkować:)




I o dziwo, byłam miło zaskoczona. Fakt, krem jest tłusty, a  nie jak sugeruje producent, półtłusty. Jest tłusty i gęsty niesamowicie! Ale nie odrzuciło mnie to, gdyż sięgając po ten krem miałam na uwadze tylko i wyłącznie stosowanie przed snem, w celu intensywnego nawilżenia, natłuszczenia, i w tej roli, sprawuje się bardzo dobrze;) Nie podrażnia, nie zapycha, nie wywołał u mnie wysypki, czy czegokolwiek niepokojącego. Całkiem dobry, jak na tą cenę.  Dodam, że moja cera nie jest cerą suchą! Mam raczej cerę mieszaną, ze skłonnością do przetłuszczania. Jak widać, i przy tak problematycznej skórze, ten kremik daje radę:)





Nadaje się również do stóp, rąk i dekoltu!:) Więc gdy nasze fundusze nie pozwolą na nic lepszego, warto sięgnąć po nagietkowy kremik z Ziaji- w tej cenie, nic nie ryzykujemy!


A Wy, podzielacie te złe opnie o tym kremie? Znacie, używacie?:)